Podcast Blog

5 powodów, dlaczego nie piję alkoholu przed nagrywaniem podcastu

alkohol podcasty

Polskie prawo definiuje:


stan po użyciu alkoholu, gdy stężenie alkoholu we krwi wynosi od 0,2 do 0,5 promila (lub rejestruje się obecność alkoholu w wydychanym powietrzu na poziomie od 0,1mg do 0,25 mg w 1 dm3 ).

Stan nietrzeźwości, gdy stężenie alkoholu we krwi wynosi powyżej 0,5 promila (lub rejestruje się obecność alkoholu w wydychanym powietrzu na poziomie powyżej 0,25 m0g w 1dm3).

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z dnia 26 października 1982 roku (z późniejszymi zmianami)

Alkohol to przyczyna i sposób na rozwiązanie wszystkich naszych problemów. Towarzyszy nam mniej więcej od epoki neolitycznej. Codziennie, po godzinie 17 (lub wcześniej, zależy od szerokości geograficznej), ktoś zagląda na dno szklanki w poszukiwaniu cudownego eliksiru dodającego mu odwagi.

Jednak czy jest to dobry pomysł, aby był naszym pomagierem, szczególnie jeśli potrzebujemy wlać odrobinę paliwa nasycającego ogień inspiracji? Czy pomaga on nam wbić się w upragniony stan “dobrego flow” przed mikrofonem?

Niekoniecznie.

via GIPHY

Poniższa lista odnosi się raczej do stanu nietrzeźwości – jednak jak wiadomo, każdy inaczej reaguje na tę substancję i mogą się pojawić różne efekty przy mniejszych lub większych ilościach spożycia.

1. problemy z mową

Pierwszy i największy problem ze spożywaniem napojów wyskokowych przed nagrywaniem Podcastu to po prostu bełkotanie. Alkohol wpływa na nasz płat skroniowy, przez co plącze się nam język. Generalnie, jest to ostatnia rzecz, której pragniemy podczas nagrywania materiału, którego głównym nośnikiem jest nasz głos i jasno wyrażany tok myślowy. Co więcej, serio, wasi słuchacze nie chcą słuchać niewyraźnych odgłosów płaszczowych. Podcast to nie ASMR z wycinania patologicznych ilości makaronu.

2. problemy ze słuchem

To nie jedyna konsekwencja wynikająca z oddziaływania alkoholu na tę część mózgu. Możemy też niedosłyszeć, co do nas jest mówione. Trochę bez sensu, kiedy mamy prowadzić dialog ze współprowadzącymi podcast. Chyba że chcemy, aby nasz główny udział w rozmowie polegał na rytmicznym wtrącaniu niewyraźnego “co?

3. opóźniony czas reakcji

No dobra, jeśli już słyszymy, co mówi do nas druga osoba, to wypadałoby odpowiedzieć relatywnie szybko. Tutaj możemy spodziewać się braku współpracy ze strony płata ciemieniowego. Nie twierdzę, że musimy mieć refleks i cięte riposty niczym Tony Stark, ale nie bądźmy Grootem odcinka.

4. gorsze podejmowanie decyzji

Wydaje mi się, że nikt nie chce być utożsamiany z twórczością, pod którą nie będzie się chciał podpisać.  Niestety, niekonwencjonalny pomysł na rozwiązanie konfliktu pomiędzy Palestyną a Izraelem może wydawać się idealnym wtrąceniem do rozmowy, po nagraniu. I przy piwie.

5. brak kontroli nad emocjami

Nie dość, że możemy podejmować złe decyzje, to jeszcze będziemy bardziej emocjonalni. Wiadomo, w pubie spoko będzie wyznać miłość osobie, która jest obecna krócej w naszym życiu niż nasz smartphone, ale dzielić się tym uczuciem z słuchaczami chyba niekoniecznie warto. Wydaje mi się, że nie ma co być nadmiernie rozemocjonowanym na tematy poruszane podczas nagrania. No chyba, że to szczere emocje. Nie nasiąknięte mieszanką spirytusu rektyfikowanego z wodą.

Podczas nagrywania naszego Podcastu Interpretacje Dowolne, zdarzyło się nagranie odcinka(ów?) po kilku szklaneczkach Jacka z Colą. Generalnie sam proces był przyjemny, gadało się miło, rozmowa kleiła się i trochę się pośmialiśmy. Potem podsłuchaliśmy naszego dzieła. I wiecie co? Nie wyemitowaliśmy go…

źródła: https://pubs.niaaa.nih.gov/publications/aa63/aa63.htm i doświadczenie empiryczne